To opowiadanie dedykuję mojemu kochanemu tacie.
Bajka o Amelce
Dawno, dawno temu w małym domku mieszkała Amelka z mamusią. Była bardzo grzeczną dziewczynką i chętnie pomagała mamie. Rzadko ją o coś prosiła, ale od pewnego czasu bardzo chciała mieć nowe przebranie na bal w przedszkolu. Jednak mama nie miała tyle pieniędzy i Amelka nie chciała jej już martwić.
Pewnego dnia mamusia poprosiła ją, by łódką popłynęła na polankę, aby zerwać jagódki. Amelka chętnie zgodziła się, ponieważ bardzo lubiła pływać po rzeczce między dwoma lasami. Jeden był kolorowy, pełen zwierzątek, kwiatów i owoców, a drugi ciemny, ponury i przerażający. Mimo to ona nie bała się, bo pływała tam od zawsze. Nagle zobaczyła małą polanę pełną krzaczków z jagodami. Wysiadła z łódki i powoli zaczęła zrywać owoce i wrzucać do koszyczka. Niespodziewanie zauważyła panią w dużym kapeluszu, do którego podoczepiane były różne owoce. Kobieta podeszła do niej.
- Jak się nazywasz? - powiedziała
- Amelka, proszę pani... - odpowiedziała niepewnie dziewczynka.
- Szukałam cię.
- Mnie?
- Nie martw się. Jestem Dobrą Wróżką i mam dla ciebie prezent. - mówiąc to wręczyła jej duże pudło zapakowane w ozdobny papier i owinięte wstążką.
- Bardzo dziękuję! - uśmiechnęła się dziewczynka.
- Nie ma za co. Jest jednak pewien warunek. Możesz otworzyć go dopiero w domu, dobrze?
- Oczywiście!
Jednak Amelka była tak ciekawa co może być w środku, że gdy tylko wsiadła do łódki otwarła pudło. Nagle ze środka wyskoczył królik i pobiegł w głąb lasu. Amelka zaczęła płakać. Wróżka usłyszała to i wróciła do niej.
- Dlaczego płaczesz? - zapytała
- Płaczę, ponieważ otworzyłam prezent, a z niego wyskoczył królik i pobiegł.
- Mówiłam ci, że możesz otworzyć go dopiero w domu.
- Przepraszam, że nie posłuchałam.
Na szczęście Wróżka była naprawdę dobra i dała Amelii nowy prezent. Uradowana popłynęła do domu. Kiedy mama ją zobaczyła spytała co to za pudło, ale Amelka powiedziała, że odpakują to w domu. Potem opowiedziała jej o Wróżce. Następnie zdecydowały otworzyć pudło. W środku była złota sukienka, a do kompletu buciki i mała różdżka. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa.
Na balu sukienka prezentowała się pięknie, dlatego Amelka została królową. A morał w tym taki, że trzeba być cierpliwym.
Piękne opowiadanie Milu :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję
OdpowiedzUsuńŁadnie,ładnie .
OdpowiedzUsuńBartek.